|
|
strona główna
2009-07-22 21:20:41
nic...
Nic nie jest takie jakie powinno być... Moja przyszłość
maluję się w coraz ciemniejszych barwach. Ludzie dookoła mnie dostają się na
wymarzone kierunki studiów albo już studiują, biorą śluby, wynajmują mieszkania
i zaczynają wspólne samodzielne życie... Są szczęśliwi... A ja? Ja jestem w
wielkiej czarnej dupie... Pod ciągłą presją, skazana na ciągłe docinki matki,
która uważa, że jeśli coś nie jest takie jak ona chce to już jest złe, niedobre
i nieodpowiednie. Czuję się jak w szpitalu psychiatrycznym gdzie wciąż piorą mi
mózg i nie pozwalają samodzielnie myśleć, mieć własnego zdania... Nie wolno mi
żyć po swojemu, bo postępuję według własnych przekonań a nie według przekonań
mojej matki...
Jestem w związku, ale prawda jest taka, że jestem sama... zupełnie sama... A to
chyba dlatego, że "w dzisiejszych czasach" ludzie którzy liczą się ze
zdaniem innych i biorą pod uwagę ich uczucia są na straconej pozycji...
Powinnam stać się zimną suką. Lać na to czy moje decyzje, decyzje które uważam
za korzystne dla siebie, będą równie korzystne dla ludzi z mojego
otoczenia. Każdy patrzy na siebie... tylko ja nie umiem... Najgorsza jest
świadomość, że jeśli sama czegoś nie zrobię to nikt mi nawet nie pomoże, nie
mówiąc już o zrobieniu tego za mnie. A ja wciąż tak wiele rzeczy robię za
innych...dla innych... Zawsze stawiałam innych na pierwszej pozycji, siebie na
końcu... Nie potrafię inaczej...
Mam 20 lat, młodszego faceta, jestem na utrzymaniu rodziców bo nikt mi nie chce
dać pracy, dostałam się na wieczorowe studia, na które mnie nie stać... które
nawet mnie nie interesują... i czuje taką cholerną pustkę...
skomentuj (5)
|
|